Teksty na każdy temat (Reklama: ,)

Znajdował się na ciemnej, wygładzonej przez morze wapiennej powierzchni, w wielu miejscach spękanej tak, że strumienie spienionej morskiej wody wdzierały się w głębokie szczeliny i przemierzały je z sykiem i chlupotem, zakłócającym absolutną poza tym ciszę tego spokojnego poranka. Elryk powstał z trudem, podpierając się schowanym do pochwy mieczem. Blade powieki na moment przysłoniły lśniące purpurą oczy; Melnibonéanin usilnie próbował odtworzyć w pamięci wydarzenia, które poprzedzały dotarcie na to wybrzeże. Przypominał sobie ucieczkę z Pikaraydu, panikę, poczucie bezsilności i apatię, sny. Skoro najwyraźniej był żywy i nie znajdował się w niewoli, musiało to świadczyć o tym, że ostatecznie jego prześladowcy zaprzestali pościgu. Gdyby go bowiem odszukali, zabiliby go bez wahania. Otworzył oczy i, rozglądając się po okolicy, zwrócił uwagę na niezwykłe błękitne zabarwienie padającego światła (bez wątpienia złudzenie, wywołane tym, że słońce przesłonięte było warstwą szarych chmur), w którym cały krajobraz nabierał upiornego wyglądu, a morze matowego, metalicznego połysku.

(Reklama: )