Teksty na każdy temat (Reklama: Kredyt mieszkaniowy ,chwilówki )

Czy to dla mnie? Sternik skinął głową. Elryk zszedł do kabiny. Opuszczał statek tak, jak na niego przybył, mając ze sobą tylko ubranie i broń. Jedyna różnica polegała na tym, że jego dobytek był teraz bardziej zniszczony, a umysł wzburzony. Bez wahania zebrał swoje rzeczy, narzucił ciężki płaszcz, naciągnął rękawice, poprawił sprzączki i rzemienie, po czym opuścił kabinę i powrócił na pokład. Kapitan wskazał ręką widoczne we mgle ciemne zarysy wybrzeża. Czy widzisz ląd, Elryku? Tak. Wobec tego musisz się pospieszyć. Z chęcią. Elryk przedostał się ponad relingiem i wszedł do szalupy. Łódź kilkakroć uderzyła o burtę, tak że rozległ się dźwięk przypominający dudnienie jakiegoś olbrzymiego pogrzebowego bębna. Poza tym, na osnutych mgłą wodach, panowała teraz absolutna cisza. Po rozbitkach i szczątkach statków nie pozostało ani śladu. Blendker pozdrowił Elryka gestem. Życzę szczęścia, przyjacielu. Nawzajem, Otto. Wśród skrzypienia bloków szalupa poczęła się opuszczać ku nieruchomej powierzchni morza. Elryk chwycił linę i puścił ją dopiero, gdy łódź uderzyła o taflę wody. Potykając się podszedł do ławeczki, usiadł na niej i odczepił liny.

(Reklama: Pozycjonowanie Google )