Teksty na każdy temat (Reklama: wesele ,Randki )

Podniesiony na duchu Melnibonéanin ponownie ruszył do ofensywy. Lormyrianin został rozpłatany od biodra po miednicę, gdy właśnie składał się do finty; Filkharianin, który powinien był umrzeć cztery stulecia wcześniej, padł z krwią bryzgającą z ust i nosa. Wokół Elryka utworzyła się sterta trupów. Zwiastun Burzy nieprzerwanie śpiewał złowieszczą pieśń bitewną i nadal dostarczał swemu panu całą pochłanianą przez siebie moc, tak że z każdym zabitym wrogiem Elryk nabierał nowych sił do walki. Pozostali przy życiu zaczęli teraz żałować zbyt pochopnego ataku. W miejsce przekleństw i gróźb z ich ust poczęły wydobywać się płaczliwe prośby o litość. Ci, którzy śmiali się przedtem z zuchwałą chełpliwością, łkali teraz niczym małe dziewczynki. Elryk jednak, którego jak za dawnych czasów przepełniał bitewny zapał, nie oszczędzał nikogo. W tym czasie człowiek z Wyspy Purpurowych Miast, nie wspomagany przez magię, robił dobry użytek ze swego topora i miecza, walcząc jednocześnie z trzema spośród swych byłych kompanów. Potyczka sprawiała mu taką radość, jak gdyby już od jakiegoś czasu pielęgnował w sercu nadzieję, że kiedyś do niej dojdzie. Yoi! krzyknął czarnobrody.

(Reklama: )