Teksty na każdy temat (Reklama: gry dla dziewczyn online ,prezenty )

Ochrypłe rechotanie zakłóciło ciszę nocy. Jedynie łysy, czarnobrody mężczyzna nie przyłączył się do ogólnej wesołości i odstąpił jeden czy dwa kroki w tył, podczas gdy pozostali posunęli się do przodu. Tangijczyk zbliżył twarz do twarzy Elryka; jego oddech cuchnął, a broda i włosy aż roiły się od wszy. Jednak Melnibonéanin nie cofnął się i tonem równie opanowanym co przedtem powiedział: Dajcie mi coś do zjedzenia, butelkę wody, trochę wina, jeśli je macie, a chętnie oddam wam wszystkie pieniądze, jakie posiadam. Wywołało to kolejną lawinę śmiechu, którą jednak przerwał spokojny głos Melnibonéanina: Jeżeli jednak chcielibyście zabrać mi pieniądze, nie pozostawiając nic w zamian, wiedzcie, że mam dobry miecz i umiem się nim posługiwać. Tangijczyk wysilił się, by dorównać Elrykowi w ironii. Czyżbyś nie zauważał, panie Demonie, że przeważamy nad tobą liczebnie? I to znacznie? Owszem odparł miękko albinos. Ale fakt ten nie wywarł na mnie większego wrażenia. Wypowiadając te słowa wyciągnął czarną klingę z pochwy, gdyż ruszyli na niego całą gromadą. Tangijczyk zginął jako pierwszy, raniony w bok, tak że padł z przeciętym kręgosłupem.

(Reklama: Wynajem samochodów )