Teksty na każdy temat (Reklama: Gry dla dzieci ,prace magisterskie )

Jeden z nich, o śniadej, okrutnej twarzy osłoniętej zdobnym w pióra hełmem, zdradzającym mistrza morskiego z Pan Tangu, wyciągnął do przodu swą długą szyję i odezwał się kpiąco: Wystarcza nam własne towarzystwo, białoskóry. I niewielu z nas żywi sympatię do ludzi demonów z Melniboné. Musicie być wściekle bogaci. Elryk przypomniał sobie, z jaką niechęcią traktowano Melnibonéan w Młodych Królestwach. Przodowali w tym zwłaszcza mieszkańcy Pan Tangu, którzy zazdrościli Smoczej Wyspie władzy i mądrości. Ostatnio poczęli oni nieudolnie naśladować Melniboné. Były cesarz zdwoił czujność i powiedział beztrosko: Mam trochę pieniędzy. A więc weźmiemy je, demonie Tangijczyk wyciągnął brudną rękę tuż przed nosem Elryka i warknął: Dawaj, co masz i ruszaj w swoją stronę. Melnibonéanin uśmiechnął się, z wyższością, lecz uprzejmie, jak gdyby jego rozmówca opowiedział jakiś kiepski żart. Tangijczyk najwyraźniej uważał, że dowcip był niezły, bo roześmiał się gromko i rozejrzał po kompanach, oczekując uznania.

(Reklama: prezent )