Teksty na każdy temat (Reklama: ,)
Nieliczne chmury również przybrały błękitny odcień. Dopiero wówczas Elryk zauważył, że słońce także nie świeci jak zwykle, lecz płonie ciemną purpurą. Zastanowił się, czy przypadkiem nie jest to dalszy ciąg snu. Grunt pod nogami począł się wznosić stromo pod górę i dalsza wędrówka stała się o wiele trudniejsza. Zanim jednak blask słoneczny przygasł całkowicie, Elryk znalazł się na stromym zboczu opadającym w szeroką, pozbawioną drzew dolinę, na której dnie, wśród skał, rdzawej darni i paproci, wiła się rzeka. Po krótkim odpoczynku, pomimo zapadającej nocy, Elryk postanowić iść dalej i sprawdzić, czy uda mu się dotrzeć do rzeki, skąd miałby przynajmniej wodę do picia i gdzie rano udałoby mu się może nałowić ryb. Księżyc nie pojawił się jednak tej nocy, co bardzo utrudniało wędrówkę. Melnibonéanin przez dwie lub trzy godziny parł przed siebie wśród niemalże kompletnych ciemności, co chwila potykając się o większe głazy, aż w końcu grunt przestał opadać i Elryk nabrał pewności, że wreszcie dotarł do dna doliny. Czuł wielkie pragnienie, a także lekki głód. Mimo to zdecydował odczekać do świtu i wówczas dopiero ruszyć na poszukiwanie rzeki.

(Reklama: )
